Już od najmłodszych lat fascynowały mnie opowieści o zamierzchłych czasach. Z zapartym tchem słuchałam opowiadań babci i ludzi ją odwiedzających o tym, jak drzewiej bywało. Chęć zrozumienia przeszłości i zgłębiania wiedzy o życiu dawnych społeczeństw zaprowadziła mnie na studia archeologiczne. Moje pierwsze wyjazdy na imprezy rekonstrukcji historycznej miały miejsce ponad dziesięć lat temu. Mam na swoim koncie wydarzenia, począwszy od większych festiwali historycznych, a skończywszy na mniejszych widowiskach. Niektóre z nich jak festiwal w Wolinie na stałe wpisały się w rozkład moich corocznych wypraw. Co do fotografii, odkąd pamiętam możliwość zamrożenia czasu, uwieczniania ludzkich emocji za pomocą aparatu fotograficznego miała na mnie wręcz magnetyczne oddziaływanie. Nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, gdy te dwie pasje: historyczna i fotograficzna w pewnym momencie się połączyły. To właśnie w Wolinie zaczęła się moja przygoda z fotografią i rekonstrukcją historyczną.
Od prehistorii po XX wiek
Ramy czasowe wchodzące w zakres moich zainteresowań są szerokie i obejmują okres od istnienia cywilizacji starożytnych, aż po wydarzenia XX wieku. Interesuje mnie również prehistoria, dlatego festyny archeologiczne jak najbardziej znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Biorąc pod uwagę liczbę wykonanych zdjęć w moim dorobku fotograficznym dominuje średniowiecze zarówno wczesne, jak i późne. Aczkolwiek nie zamykam się w konkretnych ramach czasowych, a od pewnego czasu priorytetem są dla mnie późniejsze epoki historyczne. W ostatnim czasie z ogromną przyjemnością fotografuję okres Rzeczpospolitej szlacheckiej w XVI i XVII wieku. Mam bzika na punkcie wszystkiego, co jest związane z husarią. Marzę o pędzących konno ułanach. Ha, ha. Oczywiście w moich zbiorach nie może zabraknąć zdjęć inscenizacji wydarzeń z XX wieku. W fotografii koncentruję się głównie na ruchu, dynamicznych scenach.
Sceny bitewne sprawiają mi największą frajdę.
Z plecakiem przez Polskę
Pociągiem, autobusem, samochodem, a gdy zajdzie taka potrzeba również z buta przemieszczam się po Polsce. Moje wypady są zazwyczaj spontaniczne, a plan ogranicza się do niezbędnego minimum i zmienia się w miarę rozwoju sytuacji. Każda podróż to nie tylko fotograficzny zapis, lecz przede wszystkim spotkania z ludźmi i ich historiami. Bywa śmiesznie i życiowo, kształcąco i ciekawie. Możliwość wysłuchania ludzkich opowieści jest dla mnie niezwykle cenna, pozwala spojrzeć na różne zagadnienia historyczne czy odwiedzane miejsca z innej perspektywy. Oprowadzanie po miejscach, które nie są uwzględnione w przewodnikach, przez napotkanych pasjonatów historii, czy zwiedzanie prywatnych kolekcji to prawdziwe perełki, które bardzo doceniam.
Tak, ludzie i ich historie stanowią najcenniejszy element tych wyjazdów.
Pola Chwały 2024
Pod koniec września w Niepołomicach odbyło się niezwykłe wydarzenie – XVIII edycja Pól Chwały. Impreza, która łączy miłośników historii oraz odtwórców różnych epok historycznych przyciągnęła liczną publiczność. Spotkać można było grupy rekonstrukcyjne reprezentujące różne okresy, od starożytności po historię najnowszą. Widzowie mieli okazję przenieść się w czasy starożytnego Rzymu, podziwiać potyczki rycerzy w średniowiecznym obozowisku, spotkać nieustraszonych husarzy oraz zakosztować sarmackiego życia. Wisienką na torcie był armatni wystrzał XVII-wiecznej artylerii.