Grunwald 2025 – XXVII edycja na wesoło

Na XXVII edycję bitwy pod Grunwaldem wyruszyłam, wyposażona w cały niezbędny sprzęt przeciwdeszczowy. Brakowało mi tylko pontonu! 😁 Prognozy pogody nie były zbyt optymistyczne: deszcze i lokalne podtopienia, a do tego chłód, jak na lipiec. Z tego powodu miałam chwilowy dylemat, czy nie odpuścić i wybrać się w przyszłym roku. Z drugiej strony, rezygnacja z wyjazdu, na który tak długo czekałam, z powodu pogody zupełnie nie była w moim stylu. Uzbrojona w przeciwdeszczowy ekwipunek, wyruszyłam w drogę. I cieszę się, że nie zrezygnowałam! Pomimo wiatru i deszczu, który co jakiś czas zacinał, wyjazd był bardzo udany. Wszystko układało się pomyślnie, a podczas bitwy na moment słońce przebiło się przez chmury. Najważniejsze, że nie kapało na sprzęt!

Inscenizacja bitwy pod Grunwaldem to największa cykliczna rekonstrukcja historyczna w Polsce i na świecie. W tegorocznej edycji wzięło udział ponad 1400 rekonstruktorów z Polski i Europy. Przestrzeń, w której rozegrała się bitwa, jest ogromna – prawdziwy raj dla fotografa. Uwielbiam takie rozległe tereny, gdzie rekonstruktorzy nie są upchani jak sardynki w puszce, co daje większą swobodę w kadrowaniu. Bardzo zależało mi na uchwyceniu momentów starć ciężkiej jazdy i rycerzy na koniach. Bitwa pod Grunwaldem była bowiem bitwą konną, dlatego mój obiektyw podążał za pięknymi wierzchowcami. Inscenizacja była niezwykle dynamiczna – ciągle działo się coś interesującego, a moje oko starało się nadążyć za akcją. Emocje, które mi towarzyszyły podczas tego historycznego widowiska, są trudne do opisania.

Oprócz inscenizacji warto wspomnieć o turniejach rycerskich. Miałam szczęście uczestniczyć w piątkowych Mistrzostwach Polski – IX Turnieju Bojowym Miecza Jednoręcznego „O Złoty Pas Grunwaldu”. Mimo deszczu, który zacinał, widzowie zgromadzili się tłumnie, co tylko podkreślało atmosferę wydarzenia. Ciekawym urozmaiceniem były wieczorne koncerty oraz tańce ognia – dla mnie prawdziwa petarda! Dodatkowo interesujące kramy obozowe oraz te poza obozem przyciągały uwagę. W jednym z nich wyhaczyłam komiks „Na Polach Grunwaldu”. Jako fanka komiksów jestem bardzo zadowolona z tego zakupu.

Więcej na temat samej imprezy oraz historii bitwy pod Grunwaldem możecie się dowiedzieć na stronie:  www.grunwald1410.pl

Samo koczowanie na wybranym miejscu na długo przed rozpoczęciem bitwy przekonało mnie, aby następnym razem postarać się o fotograficzną akredytację. Ludzie gromadzą się na polach Grunwaldu na długo przed wydarzeniem, więc jeśli chcesz mieć dobrą widoczność, to musisz pilnować miejsca jak oka w głowie. Jestem dosyć wysoka, więc przez całą bitwę w pozycji dziwnego przysiadu robiłam zdjęcia, żeby nie zasłaniać widoku zgromadzonym za mną widzom, którzy przy każdej mojej próbie rozprostowania kości darli japę. Dawno mnie tak stawy nie bolały. Pierdolę taką zabawę. Ha, ha, ha.

Oprócz tego szczegółu, wszystko wyszło super. Świetnie zagospodarowano pole namiotowe dla turystów. Ja akurat rozbiłam się na Camping Grunwald. I nic mi tam nie brakowało. Bardzo sympatyczni gospodarze obiektu. Ciepła woda, toalety sprzątane na bieżąco. Ogromna stołówka, gdzie masz możliwość przyrządzenia posiłku, czy po prostu posiedzenia przy laptopie, czy piwku ze znajomymi. Stołówka sprawdzała się szczególnie w sytuacji, gdy zacinał deszcz… Możliwość przeglądu, doładowania sprzętu, zgrania zdjęć w suchym miejscu była bardzo przydatna. Noce spokojne, ale dosyć chłodne. Szczególnie utkwiła mi w pamięci pierwsza nocka podczas której czułam, że dosłownie wyciągam całe zimno z ziemi pomimo maty i ciepłego śpiwora. Rano rozbici obok mnie sąsiedzi również narzekali na chłód, stwierdzając, że w nocy temperatura przy gruncie była bliska zeru. Jestem skłonna w to uwierzyć, bo było naprawdę cholernie zimno. Następnej nocy z ogromnym entuzjazmem przyjęłam propozycję dogrzewania się przy ogniu, do którego drwa dokładał sympatyczny kolega miodosytnik. Serdecznie dziękuję. Oczywiście przy każdym dołożeniu do ogniska przynosił butelczynę miodu pitnego, którą z kumplem ochoczo konsumowaliśmy. I tak ta symbioza trwała, aż do świtu. 😅 Nam było ciepło, a miodosytnik opylił kilka butelek. Szczerze polecam miód pitny z dodatkiem papryki chili! Dla mnie to świetne połączenie.

Ciekawym urozmaiceniem mojego wyjazdu był pobyt w Olsztynie oraz nocleg nad Jeziorem Ukiel – to naprawdę piękne miejsce. Podczas wizyty w Olsztynie warto zajrzeć do Valhalla Pub, gdzie świetnie się bawiłam. Fajne wnętrze knajpy i barman, który lubił pożartować. Opracowany przez niego plan wkupienia się w łaski harcerzy, pilnujących porządku podczas bitwy nie wypalił. Zapomniałam imienia drużynowej, do której miałam się zgłosić. 😆😆 Zabawne wspomnienia mam również z nocnego szturmu na Gospodę Rycerską w Stębarku. 😆 Zdecydowanie polecam to miejsce.

Mój Grunwald 2025 był pełen radości i udanej zabawy. Nawet kapryśna pogoda nie zepsuła mi dobrego humoru. Pola Grunwaldu mają w sobie coś magnetycznego – wyczuwalna jest atmosfera tego miejsca, emanująca mocą i zwycięstwem. Osobiście życzyłabym sobie, aby Polacy częściej świętowali historyczne zwycięstwa i celebrowali swoje sukcesy, bo jako naród mamy się czym pochwalić. 💪🏻🇵🇱

Moja galeria zdjęć